środa, 10 kwietnia 2019
poniedziałek, 8 kwietnia 2019
Garść rad po adopcji psa cz.1
Jak wiecie lub nie Dinga jest adoptowana ze schroniska. W tym cyklu przedstawię Wam rady i cenne wskazówki wynikające ze zdobytego do tej pory doświadczenia i wiedzy. Myślę , że nawet jeśli nie macie adopciaka to część wskazówek , spostrzeżeń , rad wykorzystacie w pracy ze swoim psem. Przygotujcie coś do picia i możecie brać się do czytania. Miłego!
Kennel klatka czyli bezpieczny azyl
Do klatki przekonałam się niedawno , ale myślę , że zasługuje na fragment w tym poście. Klatka stanowi bardzo często dla psa schronienie , miejsce , w którym może odpocząć czy zjeść gryzak. Do domu warto kupić klatkę metalową , wiele modeli i rozmiarów znajdziecie w internecie. Warto psu klatkę wprowadzić już na początku pobytu psa w domu. Należy postawić ją w miejscu , z którego pies będzie mógł obserwować domowników , ale też będzie miał tam spokój. Klatka przez cały dzień powinna być po prostu otwarta. Minie trochę czasu zanim pies będzie wiedział , że to jego miejsce , dlatego nie warto psa zmuszać za to należy psu pokazywać , że klatka jest super. W interenecie znajdziecie wiele "klatkowych zabaw". Psu ma się dobrze kojarzyć , więc warto tam podawać kongi , gryzaki itp. Dobrym pomysłem będzie również przykrycie klatki kocykiem odsłaniającym wejście. Pamiętajcie oczywiście o włożeniu do klatki posłania, dry bed'a lub grubszego koca.
Czas na przywyknięcie do nowego domu
Kiedy przywieziemy psiaka powinniśmy dać mu czas na przyzwyczajenie się do jego nowego "lokum". Tydzień , dwa to taki minimalny okres. W pierwszych dniach dajmy psu spokój. Nie bawmy się z nim nadmiernie , nie podawajmy psu tony smakołyków , bo nie jest on do tego przyzwyczajony. Posiłki wystawiajmy o ustalonych porach. Kiedy pies przyjdzie po pieszczoty to oczywiście , ale nie narzucajmy się psu. Czasem musi trochę minąć zanim pies w pełni się otworzy. Cierpliwości , na wszystko przyjdzie czas.
Ustalenie stałego planu dnia
To nic innego jak spacery o tej samej porze. Karmienie o wyznaczonych porach czy zabawa. Warto psu tez robić czasem niespodzianki , ale na początku musi przystosować się do naszego tryby życia , bo znacznie różni się od schroniskowego. Po kilkunastu czasem więcej dniach pies zacznie się przyzwyczajać.
Przestrzeń zewnętrzna
Przestrzeń zewnętrzna jest dla psa nowa , dlatego przyzwyczajamy go stopniowo. Jeśli mieszkamy w mieście nie chodzimy od razu po najbardziej ruchliwych ulicach tylko zaczynamy od tych spokojnych , a następnie po pewnym czasie , który zależy tylko i wyłącznie od czasu potrzebnego do aklimatyzacji psa zwiększamy poziom trudności i spacerujemy po bardziej uczęszczanych. Psom lękliwym zajmie to więcej czasu , dlatego jeśli jest potrzeba zawsze można skontaktować się z psim behawiorystą.
Chipowanie
Nie każde schronisku przy wydawaniu psów daje możliwość ich zachipowania , dlatego pamiętajcie jest to bardzo ważne i należy to zrobić , ponieważ daje to psu szanse na bezpieczny powrót do domu ,kiedy się zgubi , bo np. w schronisku do , którego trafi będzie możliwość sprawdzenie czy pies posiada chip. Dodatkowym zabezpieczeniem jest adresatka z danymi właściciela , numerem telefonu i imieniem zwierzęcia.
Zostawanie w domu
Psa trzeba przyzwyczajać do zostawania samemu w domu. O tym i lęku separacyjnym będzie osobny wpis , ale napiszę tyle ,aby robić to powoli i od razu nie zostawiać go na 8h w domu.
Weterynarz
Jeśli przed adopcją Wasz pies został przebadany w schronisku przez weterynarza nie ma powodu , żeby jeszcze tego samego dnia dla pewności iść do "swojego" weterynarza , ponieważ narazisz psa na niepotrzebny stres. Jeśli jednak bardzo Ci na tym zależy poczekaj dla dobra zwierzęcia tydzień-dwa.
Kennel klatka czyli bezpieczny azyl
Do klatki przekonałam się niedawno , ale myślę , że zasługuje na fragment w tym poście. Klatka stanowi bardzo często dla psa schronienie , miejsce , w którym może odpocząć czy zjeść gryzak. Do domu warto kupić klatkę metalową , wiele modeli i rozmiarów znajdziecie w internecie. Warto psu klatkę wprowadzić już na początku pobytu psa w domu. Należy postawić ją w miejscu , z którego pies będzie mógł obserwować domowników , ale też będzie miał tam spokój. Klatka przez cały dzień powinna być po prostu otwarta. Minie trochę czasu zanim pies będzie wiedział , że to jego miejsce , dlatego nie warto psa zmuszać za to należy psu pokazywać , że klatka jest super. W interenecie znajdziecie wiele "klatkowych zabaw". Psu ma się dobrze kojarzyć , więc warto tam podawać kongi , gryzaki itp. Dobrym pomysłem będzie również przykrycie klatki kocykiem odsłaniającym wejście. Pamiętajcie oczywiście o włożeniu do klatki posłania, dry bed'a lub grubszego koca.
Czas na przywyknięcie do nowego domu
Kiedy przywieziemy psiaka powinniśmy dać mu czas na przyzwyczajenie się do jego nowego "lokum". Tydzień , dwa to taki minimalny okres. W pierwszych dniach dajmy psu spokój. Nie bawmy się z nim nadmiernie , nie podawajmy psu tony smakołyków , bo nie jest on do tego przyzwyczajony. Posiłki wystawiajmy o ustalonych porach. Kiedy pies przyjdzie po pieszczoty to oczywiście , ale nie narzucajmy się psu. Czasem musi trochę minąć zanim pies w pełni się otworzy. Cierpliwości , na wszystko przyjdzie czas.
Ustalenie stałego planu dnia
To nic innego jak spacery o tej samej porze. Karmienie o wyznaczonych porach czy zabawa. Warto psu tez robić czasem niespodzianki , ale na początku musi przystosować się do naszego tryby życia , bo znacznie różni się od schroniskowego. Po kilkunastu czasem więcej dniach pies zacznie się przyzwyczajać.
Przestrzeń zewnętrzna
Przestrzeń zewnętrzna jest dla psa nowa , dlatego przyzwyczajamy go stopniowo. Jeśli mieszkamy w mieście nie chodzimy od razu po najbardziej ruchliwych ulicach tylko zaczynamy od tych spokojnych , a następnie po pewnym czasie , który zależy tylko i wyłącznie od czasu potrzebnego do aklimatyzacji psa zwiększamy poziom trudności i spacerujemy po bardziej uczęszczanych. Psom lękliwym zajmie to więcej czasu , dlatego jeśli jest potrzeba zawsze można skontaktować się z psim behawiorystą.
Chipowanie
Nie każde schronisku przy wydawaniu psów daje możliwość ich zachipowania , dlatego pamiętajcie jest to bardzo ważne i należy to zrobić , ponieważ daje to psu szanse na bezpieczny powrót do domu ,kiedy się zgubi , bo np. w schronisku do , którego trafi będzie możliwość sprawdzenie czy pies posiada chip. Dodatkowym zabezpieczeniem jest adresatka z danymi właściciela , numerem telefonu i imieniem zwierzęcia.
Zostawanie w domu
Psa trzeba przyzwyczajać do zostawania samemu w domu. O tym i lęku separacyjnym będzie osobny wpis , ale napiszę tyle ,aby robić to powoli i od razu nie zostawiać go na 8h w domu.
Weterynarz
Jeśli przed adopcją Wasz pies został przebadany w schronisku przez weterynarza nie ma powodu , żeby jeszcze tego samego dnia dla pewności iść do "swojego" weterynarza , ponieważ narazisz psa na niepotrzebny stres. Jeśli jednak bardzo Ci na tym zależy poczekaj dla dobra zwierzęcia tydzień-dwa.
Zdjęcie zrobione niedawno na miejskim trawniku
Druga część pojawi się już niedługo na blogu , dlatego wyczekujcie i oczywiście podzielcie się spostrzeżeniami o adopcji.
wtorek, 2 kwietnia 2019
02.04.2019
Jak Wam mija poniedziałek? U nas na luzie. Szykujemy się do weekendowego Seminarium z Julią Zaborowską i trochę odpoczywamy.
W niedziele 24 marca byłam z Dingą i koleżanką z JRT na Łapa Targ. Długo się zastanawiałam czy jechać ,ale ostatecznie stwierdziłam , że tak , bo Dinga naprawdę dobrze zaczyna się odnajdywać w takich miejscach. Jednak najbardziej obawiałam się jazdy metrem. Do przejechania miałyśmy jakieś kilka stacji. Kiedy podjechał pociąg widziałam , że D była rozkojarzona , ale spokojnie wsiadła i podróż w jedną stronę przejechała leżąc miedzy moimi nogami na totalnym luzie. W centrum zachowała się wzorowo. Na samych targach początkowo się trochę bała , dlatego dałam jej czas na przyzwyczajenie się i potem chodziła ze mną. A no i oczywiście nie obyło się bez smaczków na stoiskach :) W drodze powrotnej w naszym wagonie jechały jeszcze dwa inne psy. Dinga się z nimi obwąchała i je totalnie olała. Przez całą wyprawę w nerce miałam pokrojoną kiełbaskę Meatlove , która sprawowała się cudownie. Nie przyklejała się do rąk , nie brudziła ich , była chętnie przez Di jedzona i nie oddziaływała na temperaturę!
A wczoraj za to byłyśmy na spacerze w lesie Kabackim. Pogoda dopisała , pies się wybiegał , więc czego chcieć więcej?
Podzielcie się tym co robiliście w weekend , z miłą chęcią poczytam.
Ślemy pozdrowienia i życzymy miłego tygodnia!
W niedziele 24 marca byłam z Dingą i koleżanką z JRT na Łapa Targ. Długo się zastanawiałam czy jechać ,ale ostatecznie stwierdziłam , że tak , bo Dinga naprawdę dobrze zaczyna się odnajdywać w takich miejscach. Jednak najbardziej obawiałam się jazdy metrem. Do przejechania miałyśmy jakieś kilka stacji. Kiedy podjechał pociąg widziałam , że D była rozkojarzona , ale spokojnie wsiadła i podróż w jedną stronę przejechała leżąc miedzy moimi nogami na totalnym luzie. W centrum zachowała się wzorowo. Na samych targach początkowo się trochę bała , dlatego dałam jej czas na przyzwyczajenie się i potem chodziła ze mną. A no i oczywiście nie obyło się bez smaczków na stoiskach :) W drodze powrotnej w naszym wagonie jechały jeszcze dwa inne psy. Dinga się z nimi obwąchała i je totalnie olała. Przez całą wyprawę w nerce miałam pokrojoną kiełbaskę Meatlove , która sprawowała się cudownie. Nie przyklejała się do rąk , nie brudziła ich , była chętnie przez Di jedzona i nie oddziaływała na temperaturę!
A wczoraj za to byłyśmy na spacerze w lesie Kabackim. Pogoda dopisała , pies się wybiegał , więc czego chcieć więcej?
Podzielcie się tym co robiliście w weekend , z miłą chęcią poczytam.
Ślemy pozdrowienia i życzymy miłego tygodnia!
niedziela, 17 marca 2019
#AdoptujWarszawiaka
17 marca odbyła się 4 edycja akcji #AdoptujWarszawiaka w Parku Moczydło na Woli zorganizowana przez Warszawskie Schronisko na Paluchu. Akcje organizowane są po to , aby szerzyć adopcje i szukać dla psiaków najlepszych domków , dlatego każdy kto chce może przyjść , zrobić zdjęcie i wstawić na social media z #AdoptujWarszawiaka. Ja odwiedziłam park z aparatem. Zdjęcia , które wstawiam są mojego autorstwa.
Hestia , nr ew. 2100/18 więcej na stronie schroniska
Myszka , nr ew. 0386/18 więcej na stronie schroniska ADOPTOWANA
Ignaś , nr ew. 1016/17 więcej na stronie schroniska
ADOPTOWANY
Rambo , nr ew.0088/18 więcej na stronie schroniska ADOPTOWANY
Faworek , nr ew. 1800/18 więcej na stronie schroniska
ADOPTOWANY
ADOPTOWANY
Zenit , nr ew. 2231/18 więcej o Zenicie tutaj
Nie jestem pewna , ale wydaje mi się , że jest to Bajka , nr ew. 0324/19 więcej o Bajce i Zgredek nr ew. 0325/19 więcej o Zgredku
Rambo , nr ew. 0221/18 więcej o Rambo tu
Nachos , nr
ew. 0950/18 więcej o Nachosie tutaj
Rama , nr ew. 2666/18 więcej o Ramie
Alma , nr ew. 2332/18 więcej o Almie tutaj
Mela , nr ew. 2445/18 , więcej o Meli tutaj ADOPTOWANA
Rubens , nr ew. 1448/18 więcej o Rubensie tutaj
Chanel , nr ew. 2657/18 więcej o Chanel tutaj ADOPTOWANA
Barney , nr ew 1848/18 , tutaj więcej o Barney'u
Matylda , nr ew. 1770/18 , więcej o Matyldzie tutaj
Wszystkie psiaki są ze Schroniska na Paluchu w Warszawie
sobota, 2 marca 2019
4 cudowne lata!
Cztery lata temu , w lutym , gdzieś w Polsce przyszedł na świat miot 5 małych, rudych papików. Los chciał , że po 5 miesiącach trafiły do Warszawskiego Schroniska na Paluchu. Po 14 dniowej kwarantannie były do adopcji. 26 lipca 2015 roku rudo-biała suczka zawitała do naszego domu. Od tego momentu moje życie zmieniło się o 180°.
Chciałabym Ci życzyć , abyś żyła wiele lat w zdrowiu i dobrej kondycji. Tony smakołyków,milion rąk do miziania i nowych zabawek. Zawsze uśmiechniętego pyszczka. I żebyś była taka radosna jak jesteś!
Dzięki Tobie zaczęłam inaczej patrzeć na świat. Nauczyłam się doceniać nawet najmniejsze postępy. Stałam się cierpliwsza. Każde spędzanie z Toba czasu jest dla mnie przyjemnością. Dowiedziałam się co to jest bezinteresowna miłość. Nauczyłaś mnie patrzeć sercem.
Przez 3,5 roku , które razem spędziłyśmy przeszłyśmy niezliczoną ilość kilometrów. Razem przełamywałyśmy lęki. Zawsze dawałaś z siebie maximum. Poznałyśmy nowych ludzi i psy. Zaczęłam czytać i dowiadywać się więcej o psach. Przede wszystkim jednak dobrze się bawiłyśmy. Mogłabym wyliczać tak jeszcze długo , ale ...
Chciałabym Ci życzyć , abyś żyła wiele lat w zdrowiu i dobrej kondycji. Tony smakołyków,milion rąk do miziania i nowych zabawek. Zawsze uśmiechniętego pyszczka. I żebyś była taka radosna jak jesteś!
Dzięki Tobie zaczęłam inaczej patrzeć na świat. Nauczyłam się doceniać nawet najmniejsze postępy. Stałam się cierpliwsza. Każde spędzanie z Toba czasu jest dla mnie przyjemnością. Dowiedziałam się co to jest bezinteresowna miłość. Nauczyłaś mnie patrzeć sercem.
Przez 3,5 roku , które razem spędziłyśmy przeszłyśmy niezliczoną ilość kilometrów. Razem przełamywałyśmy lęki. Zawsze dawałaś z siebie maximum. Poznałyśmy nowych ludzi i psy. Zaczęłam czytać i dowiadywać się więcej o psach. Przede wszystkim jednak dobrze się bawiłyśmy. Mogłabym wyliczać tak jeszcze długo , ale ...
po prostu
Dziękuję , że jesteś!
Żadne słowa nie opiszą więzi , która Nas łączy!
wtorek, 26 lutego 2019
Nie poddawaj się
Tutaj pisałam o tym co chcemy przepracować w lutym. Dzisiaj post będzie o tym co udało nam się wypracować w ostatnim czasie.
1. Udało się wypracowanie 100% przywołania. Wcześniej było takie 80%.Zaczynałyśmy od przywołania na 10 m lince. Przybiegała to od razu smakołyk , głaskanie i ogólne cieszenie się. Zwiększając poziom trudności jako nagrodę zaczęło pojawiać się od czasu do czasu super-mega szarpanie się szarpakami. Kiedy na lince szło jej bardzo dobrze. Czas było ćwiczyć bez niej. Ostatnio pojechałyśmy w Góry Stołowe.(niebawem post o tym) Nadarzyła się okazja do ćwiczenia bez smyczy. Teren bez ludzi , innych zwierząt. Wydawałam jej komendę "zostań'. Odchodziłam kilka nawet kilkanaście metrów od niej i wołałam "Dinga, do mnie". Nie minęły 3 sekundy była przy mnie. Oczywiście nagroda w postaci smaczków , zabawy. Potem ćwiczyłyśmy na spacerach bez smyczy w przypadkowych momentach. A i potrafi się odwoływać od ludzi, z czego jest mega zadowolona.
2. Praca w rozproszeniach. Pisałam o tym w tym poście. Ostatnio biegałyśmy treningowo agi w pobliżu innych psów. Totalne skupienie na mnie. Utrwalanie dobrze znanych sztuczek np. na trawniku nie daleko obcych psów. Nadal to ćwiczymy , bo nie jest idealnie , ale z tygodnia na tydzień widzę postępy.
3. Jazda autobusem. Najpierw było przyzwyczajenie do kagańca. Zaczęłam od przejazdu jednego przystanka. A potem kilku i teraz jak chcemy się gdzieś dostać to bez obaw wsiadamy do autobusu i jedziemy.
4. Aport w domu w 100%. Na dworze taki 95%.
5. Niereagowanie na zaczepki innych psów. (prócz kilku , ale nad tym pracujemy) W większości przypadków po prostu tylko na nie spojrzy.
4. Aport w domu w 100%. Na dworze taki 95%.
5. Niereagowanie na zaczepki innych psów. (prócz kilku , ale nad tym pracujemy) W większości przypadków po prostu tylko na nie spojrzy.
A Wy nad czym pracujecie ostatnio ze swoimi psami?
poniedziałek, 18 lutego 2019
Strach zabija marzenia
Pierwszy post o moich przemyśleniach i temacie pokazanym od mojej strony , jak ja to widzę. Po tytule możecie domyślić się , że post będzie o strachu.
Będąc dzieckiem boimy się ciemności albo bardziej tego "co w niej jest". Z czasem wiemy , że tak naprawdę pod łóżkiem nie czyha na nas "potwór". Później zapominamy o tym i zaczynamy bać się czegoś kompletnie innego. Zaczynamy się bać ... bycia innym , bycia sobą , bycia oryginałem a nie czyjąś kopią. Boimy się zrobić krok w bok , wyjść z szeregu i pokazać prawdziwą wersje siebie i tego jaka jest nasza pasja. Jest to obawa spowodowana tym , że nie wiemy jak zareagują inni. A co jeśli będą się z nas śmiać? Dogryzać nam? Albo wykluczą nas z grupy? To blokuje nam drogę do rozwijania się. Tak naprawdę , wtedy zaczynamy się stawać kimś innym.
Z doświadczenie powiem wam , że w takim wypadku nie można myśleć o tym co pomyślą o nas inni. Trenujesz z psem agility? Super , trenuj , trenuj i jeszcze raz trenuj , aby być najlepszym w tym co się robi , ale jest jedno ale...
Strach przed porażką. Los lubi stawiać na naszej drodze różne przeciwności i to jest jedna z nich. Zostanę przy przykładzie agility. Na treningach ćwiczymy , przygotowujemy się do zawodów . Treningowo idzie nam bardzo dobrze. Wiadomo czasem zdarzy się zrzutka , ale nie demotywuje to nas i dalej trenujemy z psem. Problem pojawia się w dniu zawodów w naszej głowie. Jeśli są to pierwsze zawody wszystko staje się podwojone , a przede wszystkim właśnie strach. W głowie kłębią nam się miliony myśli.
"Jestem ze wszystkich najgorsza."
" Na treningach zdarzały się zrzutki. "
"Pomylę kolejność przeszkód."
itd.
Kiedy zbliża się godzina startu boimy się jeszcze bardziej , nasila się nasz strach i dodatkowo pojawia się stres. Boimy się przegranej. Tego co pomyślą o nas inni jak przegramy.(szczerze raczej mało kto się tym zainteresuje , każdy zwraca uwagę na siebie) Gdy to się dzieje , część ludzi rezygnuje. A to nie o to chodzi. Chodzi o to , żeby zdobywać doświadczenie, zwrócić uwagę na błędy , aby następnym razem je dopracować i ich nie popełnić , a przede wszystkim czerpać przyjemność i łapać chwile.
Zmieńmy negatywne myślenie na pozytywne:
"Uda się , w końcu ćwiczyliśmy z psem."
"Nie będzie zrzutki."
"Nie pomylimy kolejności pokonywania przeszkód."
Po prostu : damy radę.
Pamiętajmy. Po kilkudziesięciu porażkach pojawia się sukces. Nagroda za pracę , wysiłek i trud włożony w pracę , która wykonaliśmy. Daje to nam ogromny kop motywacyjny do dalszej pracy. W dążeniu do bycia lepszym. Jednak nie możemy spocząć na laurach.
Jeśli na początku nie wyszlibyśmy z szeregu nie byłoby nas tu gdzie jesteśmy. Nie osiągnęlibyśmy sukcesów , gdybyśmy pozwolili strachowi przejąć nad nami kontrole Robilibyśmy coś czego nie lubimy.
Strach był , jest i będzie , ale nie możemy pozwolić , aby nami kierował. Zapanujmy nad nim. Bądźmy sobą. W końcu o to w życiu chodzi. Spełniajmy marzenia. Przede wszystkim nigdy się nie poddawajmy!

















