niedziela, 17 marca 2019

#AdoptujWarszawiaka

#AdoptujWarszawiaka
17 marca odbyła się 4 edycja akcji  #AdoptujWarszawiaka w Parku Moczydło na Woli zorganizowana przez Warszawskie Schronisko na Paluchu. Akcje organizowane są po to , aby szerzyć adopcje i szukać dla psiaków najlepszych domków , dlatego każdy kto chce może przyjść , zrobić zdjęcie i wstawić na social media z #AdoptujWarszawiaka. Ja odwiedziłam park z aparatem. Zdjęcia , które wstawiam są mojego autorstwa.




      Hestia , nr ew. 2100/18 więcej na stronie schroniska




Myszka , nr ew. 0386/18 więcej na stronie schroniska ADOPTOWANA


Ignaś , nr ew. 1016/17 więcej na stronie schroniska
ADOPTOWANY

Rambo , nr ew.0088/18 więcej na stronie schroniska ADOPTOWANY


Faworek , nr ew. 1800/18 więcej na stronie schroniska
ADOPTOWANY


Zenit , nr ew. 2231/18 więcej o Zenicie tutaj



Nie jestem pewna , ale wydaje mi się , że jest to Bajka , nr ew. 0324/19 więcej o Bajce i Zgredek nr ew. 0325/19 więcej o Zgredku




Rambo , nr ew. 0221/18 więcej o Rambo tu


Nachos , nr


 Rama , nr ew. 2666/18 więcej o Ramie 



Alma , nr ew. 2332/18 więcej o Almie tutaj


Mela , nr ew. 2445/18 , więcej o Meli tutaj ADOPTOWANA


Rubens , nr ew. 1448/18 więcej o Rubensie tutaj


Chanel , nr ew. 2657/18 więcej o Chanel tutaj ADOPTOWANA


Barney , nr ew 1848/18 , tutaj więcej o Barney'u

 Matylda , nr ew. 1770/18 , więcej o Matyldzie tutaj



Wszystkie psiaki są ze Schroniska na Paluchu w Warszawie


sobota, 2 marca 2019

4 cudowne lata!

Cztery lata temu , w lutym , gdzieś w Polsce przyszedł na świat  miot 5 małych, rudych papików. Los chciał , że po 5 miesiącach trafiły do Warszawskiego Schroniska na Paluchu. Po 14 dniowej kwarantannie były do adopcji. 26 lipca 2015 roku rudo-biała suczka zawitała do naszego domu. Od tego momentu moje życie zmieniło się o 180°.


Chciałabym Ci życzyć , abyś żyła wiele lat w zdrowiu i dobrej kondycji. Tony smakołyków,milion rąk do miziania i nowych zabawek. Zawsze uśmiechniętego pyszczka. I żebyś była taka radosna jak jesteś!




Dzięki Tobie zaczęłam inaczej patrzeć na świat. Nauczyłam się doceniać nawet najmniejsze postępy. Stałam się cierpliwsza. Każde spędzanie z Toba czasu jest dla mnie przyjemnością. Dowiedziałam się co to jest bezinteresowna miłość. Nauczyłaś mnie patrzeć sercem.




Przez 3,5 roku , które razem spędziłyśmy przeszłyśmy niezliczoną ilość kilometrów. Razem przełamywałyśmy lęki. Zawsze dawałaś z siebie maximum. Poznałyśmy nowych ludzi i psy. Zaczęłam czytać i dowiadywać się więcej o psach. Przede wszystkim jednak dobrze się bawiłyśmy. Mogłabym wyliczać tak jeszcze długo  , ale ...
  
  po prostu

Dziękuję , że jesteś!
Żadne słowa nie opiszą więzi , która Nas łączy!



wtorek, 26 lutego 2019

Nie poddawaj się

Nie poddawaj się






Tutaj pisałam o tym co chcemy przepracować w lutym. Dzisiaj post będzie o tym co udało nam się wypracować w ostatnim czasie.



1.  Udało się wypracowanie 100% przywołania. Wcześniej było takie 80%.Zaczynałyśmy od przywołania na 10 m lince. Przybiegała to od razu smakołyk , głaskanie i ogólne cieszenie się. Zwiększając poziom trudności jako nagrodę zaczęło pojawiać się od czasu do czasu super-mega szarpanie się szarpakami. Kiedy na lince szło jej bardzo dobrze. Czas było ćwiczyć bez niej. Ostatnio pojechałyśmy w Góry Stołowe.(niebawem post o tym) Nadarzyła się okazja do ćwiczenia bez smyczy. Teren bez ludzi , innych zwierząt. Wydawałam jej komendę "zostań'. Odchodziłam kilka nawet kilkanaście metrów od niej i wołałam "Dinga, do mnie". Nie minęły 3 sekundy  była przy mnie. Oczywiście nagroda w postaci smaczków , zabawy. Potem ćwiczyłyśmy na spacerach bez smyczy w przypadkowych momentach.  A i potrafi się odwoływać od ludzi, z czego jest mega zadowolona.




2.  Praca w rozproszeniach. Pisałam o tym w tym poście. Ostatnio biegałyśmy treningowo agi w pobliżu innych psów. Totalne skupienie na mnie. Utrwalanie dobrze znanych sztuczek np. na trawniku nie daleko obcych psów. Nadal to ćwiczymy , bo nie jest idealnie , ale z tygodnia na tydzień widzę postępy.




3.  Jazda autobusem. Najpierw było przyzwyczajenie do kagańca. Zaczęłam od przejazdu jednego przystanka. A potem kilku i teraz  jak chcemy się gdzieś dostać to bez obaw wsiadamy do autobusu i jedziemy.




4. Aport w domu w 100%.  Na dworze taki 95%.


5. Niereagowanie na zaczepki innych psów. (prócz kilku , ale nad tym pracujemy) W większości przypadków po prostu tylko na nie spojrzy.





A Wy nad czym pracujecie ostatnio ze swoimi psami?

poniedziałek, 18 lutego 2019

Strach zabija marzenia

Strach zabija marzenia
                                                             


   
                                                             


Pierwszy  post o moich przemyśleniach i temacie pokazanym od mojej strony , jak ja to widzę. Po tytule możecie domyślić się , że post będzie o strachu.


                                                                                  

Będąc dzieckiem boimy się ciemności  albo bardziej tego "co w niej jest". Z czasem wiemy , że tak naprawdę pod łóżkiem nie czyha na nas "potwór". Później zapominamy o tym i zaczynamy bać się czegoś kompletnie innego. Zaczynamy się bać ... bycia innym , bycia sobą , bycia oryginałem a nie czyjąś kopią. Boimy się zrobić krok w bok , wyjść z szeregu i pokazać prawdziwą wersje siebie i tego jaka jest nasza pasja. Jest to obawa spowodowana tym , że nie wiemy jak zareagują inni. A co jeśli będą się z nas śmiać? Dogryzać nam? Albo wykluczą nas z grupy? To blokuje nam drogę do rozwijania się. Tak naprawdę , wtedy zaczynamy się stawać kimś innym.

Z doświadczenie powiem wam , że w takim wypadku nie można myśleć o tym co pomyślą o nas inni. Trenujesz z psem agility? Super , trenuj , trenuj i jeszcze raz trenuj , aby być najlepszym w tym co się robi , ale jest jedno ale...

Strach przed porażką. Los lubi stawiać na naszej drodze różne przeciwności i to jest jedna z nich. Zostanę przy przykładzie agility. Na treningach ćwiczymy , przygotowujemy się do zawodów . Treningowo idzie nam bardzo dobrze. Wiadomo czasem zdarzy się zrzutka  , ale nie demotywuje to nas i dalej trenujemy z psem. Problem pojawia się w dniu zawodów w naszej głowie. Jeśli są to pierwsze zawody wszystko staje się podwojone , a przede wszystkim właśnie strach. W głowie kłębią nam się miliony myśli.


"Jestem ze wszystkich najgorsza."

" Na treningach zdarzały się zrzutki. "

"Pomylę kolejność przeszkód."

itd.


Kiedy zbliża się godzina startu boimy się jeszcze bardziej , nasila się nasz strach i dodatkowo pojawia się stres. Boimy się przegranej. Tego co pomyślą o nas inni jak przegramy.(szczerze raczej mało kto się tym zainteresuje , każdy zwraca uwagę na siebie) Gdy to się dzieje ,  część ludzi rezygnuje. A to nie o to chodzi. Chodzi o to , żeby zdobywać doświadczenie, zwrócić uwagę na błędy , aby następnym razem je dopracować i ich nie popełnić , a przede wszystkim  czerpać przyjemność i łapać chwile.

Zmieńmy negatywne myślenie na pozytywne:

"Uda się , w końcu ćwiczyliśmy z psem."

"Nie będzie zrzutki."

"Nie pomylimy kolejności pokonywania przeszkód."


Po prostu : damy radę.

Pamiętajmy. Po kilkudziesięciu porażkach pojawia się sukces. Nagroda za pracę , wysiłek i trud włożony w pracę , która wykonaliśmy. Daje to nam ogromny kop motywacyjny do dalszej pracy. W dążeniu do bycia lepszym. Jednak nie możemy spocząć na laurach.



Jeśli na początku nie wyszlibyśmy z szeregu nie byłoby nas tu gdzie jesteśmy. Nie osiągnęlibyśmy sukcesów , gdybyśmy pozwolili strachowi przejąć nad nami kontrole  Robilibyśmy coś czego nie lubimy.

Strach był , jest i będzie , ale nie możemy pozwolić , aby nami kierował. Zapanujmy nad nim. Bądźmy sobą. W końcu o to w życiu chodzi. Spełniajmy marzenia. Przede wszystkim nigdy się nie poddawajmy!

czwartek, 31 stycznia 2019

do przepracowania LUTY 2019

                                          Luty 2019



Postępy w treningach z Dingą śledzę w  Bullet Journalu na psich stronach. W każdym miesiącu  znajdzie się kilka stron tylko dla D. Zawsze zapisuje nad czym pracowałyśmy czy nad czym chcemy jeszcze popracować. Pomysły na treningi i sztuczki , zapisujemy seminaria , kiedy są na nie zapisy itd.
Ten post rozpoczyna serie wpisów co planujemy w danym miesiącu przepracować i podsumowanie co w poprzednim zrobiłyśmy.





W LUTYM chcemy poćwiczyć pracę w rozproszeniach , zaczynając od krótkich sztuczkowych sesji np. przy chodniku , a potem porzucać frisbee przy ludziach , tak aby Dinga była skupiona w 120% na mnie. W tym miesiącu zaczniemy również ... jazdę autobusem. Myślę , że jeszcze w Marcu będziemy nad tym pracować. A później tylko wzmacniać.


 Chcecie zobaczyć jak wygląda BuJO (Bullet Journal) po naszemu?

środa, 30 stycznia 2019

TEST komplet od Warsaw Dog

TEST komplet od Warsaw Dog
Od kilku miesięcy przymierzałam się do kupna kompletu od Warsaw Dog. Celowałam w norwegi L + smycz przepinaną 240 cm lub 300 cm. Miał być to najpewniej Candy Blue. Jednak po długim myśleniu , przyglądaniu się na Łapa Targ wzorom.  Zastanwiałam się nad  Shake albo Splash. Wybór padł na ten drugi. I tak od  ponad półtora miesiąca jest u Nas.


Tak prezentował się w dniu zakupu.


Komplet składa się z szelek norweskich rozmiar L , grubość taśmy 3,5 cm i smycz przepinaną o długości 240 cm i grubości 2cm. Dodatkowo karabińczyki  mają żółte okucie.






Po ponad 1,5 miesiąca testowania ślady użytkowania widać na pasku pod brzuchem , lekkie plamy od błota , śniegu itp. , ale nie są widoczne jak Dinga ma je założone i póki co nie wymagają wyprania. Pas na klatce piersiowej zapinany jest na mocny rzep. Dzięki temu możemy dostosować tak jak z podbrzusznym długość odpowiednią dla naszego psa. Norwegi posiadają rączkę do przytrzymania psa na grzbiecie. Szczerze powiedziawszy trochę mi przeszkadza, ponieważ przy Di wygląda zbyt  masywnie i raczej nie przytrzymuje za nią D. Jednak duży plus daje za solidne zszycia całych szelek i doszycie rączki.
Dobre zszycie to podstawa :)

Z racji tego iż szelki mają grubszą  taśmę ,klamra również musi być  większa.  Zapięcie jest bardzo wytrzymałe i trudne do rozpięcia , dlatego mamy pewność , że przy psie mocno ciągnącym nie puści. Na nim zostało umieszczone trwałe  logo Warsaw Dog , które prócz kilku rys jest w takim stanie jak nowe.

                                                                           Nowe




                                                                 Po 1,5 miesiąca                  


Ogromnym minusem szelek norweskich jest łatwe wyswobodzenie się psa , jednak przy kupnie ich nie spodziewałam się , że będzie , aż tak łatwe. Teraz gdybym wybierała szelki na pewno postawiłabym na guardy. Jeśli macie psa strachliwego lub po prostu umiejącego wyjść z szelek wybierzcie guardy.  Dodatkowo z boku jest oddzielne kółeczko na adresatkę(można wygrawerować na niej dane zamawiając z ich strony za dodatkowe 10 zł). Jest to idealne rozwiązanie , bo nie musimy martwić się o to , że zamiast do kółka szelek przypniemy do adresatki + adresatka gdyby pies się zgubił


               Adresatka                                                 Logo naszyte na pasku na klatce piersiowej

Przechodząc do smyczy jak wcześniej wspomniałam ma żółte okucie , które niestety w niektórych miejscach odprysły. Tak jak szelki jest bardzo dobrze zszyta i tak samo dokładnie wykonana z dbałością o detale. Po czasie przez jaki go używałyśmy komplet nadal ma żywe kolory.


Odprysk



Dobre zszycie i logo naszyte na smycz


Podsumowując ,gdybym miała teraz wybierać kupiłabym guardy. Mimo tego szelki zasłużyły na mocną 5 , a smycz na 5+. Warsaw Dog przykłada dużą wagę do wyglądu , jakości i trwałości produktu , dlatego mogę Wam je jak najbardziej polecić.  Tu możecie kupić ich produkty.




sobota, 26 stycznia 2019

TEST torba Dogfrisbee.pl

TEST torba Dogfrisbee.pl
Jak większość z Was pewnie wie ,od kilku miesięcy trenujemy... dogfrisbee :) Zaczęło się od jednego dysku od Trixie , żeby sobie coś tam porzucać i pobawić z D , ale wkręciłyśmy się. Na razie bardzo ładnie  Dinga ma opanowane łapanie w locie dalszych rzutów i przynoszenie ich. Jestem z niej bardzo dumna! Nie przedłużając przychodzę do Was z postem ,w którym napiszę Wam recenzję naszej torby od dogfrisbee.pl






Torba kupiona została z myślą o wszystkich , nie tylko frisbowych treningach. Musiała być pojemna , wodoodporna i w przystępnej cenie. Znalazłam taką od dogfrisbee.pl. Wykonana została ona  z trwałego,  wodoodpornego materiału w kolorze szarym z niebieskimi elementami. Logo dogfrisbee.pl jest wyszyte , dzięki temu nie zetrze się jak gdyby był to tylko zwykły nadruk. Korzystamy z niej od świąt. Pogoda jak wiadomo jest zmienna raz pada śnieg , a raz świeci słońce, dlatego idealny miałyśmy czas ,aby ją sprawdzić. Wielokrotnie na torbę padał śnieg lub na nim leżała, wtedy wystarczyło tylko strzepnąć i śniegu nie było. Zostawał tylko lekki mokry ślad na zewnątrz materiały , którego po dosłownie kilku minutach nie było. Bardzo często wkładam do niej mokre od śniegu frisbee czy smycz.  Kiedy wracam do domu od razu wieszam ją  przy kaloryferze i już niedługo jest sucha. Posiada ona 4 kieszenie: największą otwieraną na górze ,


mniejszą po boku,

siateczkową po drugiej stronie i małą na dokumenty, telefon , klucze itp. z przodu. Torba jest bardzo pojemna , ponieważ, mieści się w niej  min. 25 dysków , dlatego spełni oczekiwania nawet wymagających zawodników. U Nas znajdują się w niej nie tylko talerze , ale też zabawki , smakołyki czy inne potrzebne na treningach rzeczy. (o tym już niedługo) Można nosić ją na ramieniu jak i w ręku , dzięki posiadanym uchwytom , które da się złączyć. Długość  paska na ramię możemy wyregulować według własnych preferencji. Ostatnim plusem jest jej cena 69 zł(za model z 2018 r ten co my mamy)lub 89 zł ( za model z 2019 r, różnią się tylko zapięciem). Uważam , że za taką torbę te ceny są jak najbardziej okej.

Torbę polecam każdemu psiarzowi. Nie ważne czy do dogfrisbee czy na zwykłe treningi posłuszeństwa ,sprawdza się znakomicie. Możecie kupić ją tutaj.
Co o niej sądzicie?


Copyright © 2016 Dinga The Dog , Blogger